 |
"REJS ASI I ALKA"
PRAWIE DOOKOŁA ŚWIATA
Kpt. Joanna Pajkowska, kapitan jachtowy,
ratownik morski, ma na koncie ponad 145 tysięcy mil morskich.
Kpt. Aleksander Nebelski, j. kpt. ż. w., dziennikarz
Jacht: mantraASIA (mantra28)
Asia Pajkowska, po ukończeniu samotnego rejsu dookoła świata
w najlepszym w historii polskiego samotnego żeglarstwa czasie 198 dni - rejsu zwieńczonego I Nagrodą Rejs Roku i Srebrnym Sekstantem, znowu
wyruszyła
w długi rejs, prawie dookoła świata. Tym razem nie płynie jednak sama, ale we dwoje, z Alkiem Nebelskim.
KONTAKT - email: Asia Pajkowska,
Alek Nebelski
|
|
O nas
|
O jachcie
|
Rejs
|
Aktualności
|
Galerie
|
Wydarzenia medialne
|
Aktualności
|
|
Monfalcone - koniec rejsu
07.06.11
|
07.06., po krotkim wypadzie do Wenecji, we wloskim Monfalcone ostatecznie zakonczylismy dzis, o g.1200 LT, nasz rejs. Lodka zostaje na razie tutaj, my wracamy do kraju.
W ciagu roku i 4ech miesiecy przebylismy ok. 22 tysiecy mil morskich, czyli prawie tyle, ile wynosi wokolziemska petla. Bylismy na kazdym z zamieszkalych kontynentow, odwiedzilismy 22 kraje, zatrzymywalismy sie w ponad stu miejscach.
Plynelismy na liczacym 8,5 metra dlugosci i 2,7m szerokosci jachcie Mantra ASIA, tej samej lodce, na ktorej wczesniej Asia oplynela dookola swiata w 198 dni w swym samotnym rejsie, w roku 2009/2010. Dla tej bardzo dzielnej lodki (jacht typu mantra28, r. bud. 2005, projekt i budowa stocznia Andrzeja Arminskiego) bylo to tez zamkniecie trzeciego juz kolka dookola swiata (z czego dwa-i-pol razy pod kapitanstwem Asi Pajkowskiej). Lodka spisywala sie rewelacyjnie, bez zadnych powazniejszych awarii; mimo swoich niewielkich wymiarow byla bardzo szybka: dosc powiedziec, ze odcinek przez Pacyfik, z Galapagos do Fatu Hiva, przebylismy w 3 tygodnie, czyli tyle, ile plynely ten odcinek znane nam jachty 40-stopowe.
W rejs wyplynelismy z Florydy (St. Petersburg) 10 lutego 2010. Przez Kanal Panamski przeszlismy 23 marca, po raz pierwszy Rownik przekroczylismy 1go kwietnia, kolo Galapagos. Poprzez wyspy Pacyfiku (Markizy - Tuamotu - Wyspy Towarzystwa - Cook Islands - Tonga - Fidzi - Vanuatu), dotarlismy we wrzesniu 2010 do Australii (Cairns), potem, przez wyspy i rafy Wielkiej Rafy Barierowej doplynelismy do Darwin. 27.10. wyruszylismy do Indonezji, po ktorej wodach i wyspach zeglowalismy przez poltora miesiaca.
Po raz drugi Rownik przekroczylismy 4go grudnia, na dlugosci 105*12 E, na wysokosci Borneo.
Potem byl Singapur, Malezja i Tajlandia, i poprzez Ocean Indyjski dotarlismy na Malediwy.
Najtrudniejsza, a zwl. najbardziej stresujaca byla zegluga przez rejon, gdzie grasuja somalijscy piraci, czyli z Malediwow 14 dni przez Morze Arabskie do Jemenu, i dalej przez Zat. Adenska do wejscia na Morze Czerwone.
Po przejsciu przez Kanal Suezki dotarlismy 14.04. do Hajfy (Izrael), potem byl Cypr i wyspy greckie, i w koncu Adriatyk, skad mantra ASIA wyruszyla 6 lat temu w wielki swiat.
Do najwiekszych przezyc tego rejsu zaliczamy pobyt na kraterze czynnego wulkanu Mt.Yasur na Vanuatu, trzesienie ziemi o sile 7,5 st. w skali Richtera, ktore przezylismy w supermarkecie w Port Vila (Vanuatu), oraz spotkanie w dzungli z orangutanami, na Borneo.
Za najpiekniejsze miejsce na naszej trasie uwazamy tajlandzka zatoke Ao Phang Nga (w rejonie Phuket) i jej setki wysepek, ale ogromnie podobala nam sie takze Australia, i parki narodowe w Terytorium Polnocnym. No i wyspy Francuskiej Polinezji, Fatu Hiva i inne - to na pewno najpiekniejsze wyspy na swiecie! Najbardziej egzotyczne miejsce, jakie odwiedzilismy, to Port Suakin w Sudanie: totalne sredniowiecze, ale ludzie nieslychanie mili i zyczliwi. Z kolei, najokropniejsi ludzie i urzednicy, najgorsi oszusci i naciagacze, najgorsza bezsensowna i kosztowna biurokracja to Egipt, na dodatek kraj to straszliwie zasmiecony.
Bylo wspaniale! Dziekujemy wszystkim, ktorzy nam pomogli, wspierali nas duchowo, trzymali kciuki, by nas piraci nie napadli - a przede wszystkim dziekujemy Andrzejowi Arminskiemu, za uzyczenie nam mantry ASIA i umozliwienie nam przezycia tej wspanialej przygody.
No to juz wszystko! Do zobaczenia! Asia i Alek
|
|
Portoroz - zakonczenie rejsu
02.06.11
|
No to i juz koniec naszego rejsu! Przynajmniej oficjalny: 02.06. o 1530, w slowenskim Portoroz zakonczylismy, po roku i 4ech miesiacach zeglugi, nasz rejs PRAWIE DOOKOLA SWIATA.
W tym rejsie przebylismy ok. 22 tysiecy mil morskich, czyli prawie tyle, ile wynosi wokolziemska petla. Bylismy na kazdym z zamieszkalych kontynentow: w obu Amerykach, Australii, Azji, Afryce, no i w Europie. Odwiedzilismy 22 kraje, zatrzymywalismy sie w ponad stu miejscach: portach, marinach, ale glownie na kotwicowiskach. Widzielismy wiele wspanialych miejsc, i poznalismy mnostwo niebywale interesujacych ludzi!
Plynelismy na liczacym 8,5 metra dlugosci i 2,7m szerokosci jachcie Mantra ASIA, tej samej lodce, na ktorej wczesniej Asia oplynela dookola swiata w 198 dni w swym samotnym rejsie, w roku 2009/2010. Dla tej bardzo dzielnej lodki (r. bud. 2005, projekt i budowa stocznia Andrzeja Arminskiego,ktory jest takze tworca i organizatorem samej idei rownoczesnego zeglowania wokolziemskiego dwoch jego jachtow typu mantra28) jest to zamkniecie trzeciego juz kolka dookola swiata (z czego dwa-i-pol razy pod kapitanstwem Asi Pajkowskiej).
W rejs wyplynelismy z Florydy (St. Petersburg) 10 lutego 2010. Przez Kanal Panamski przeslismy 23 marca, po raz pierwszy Rownik przekroczylismy 1go kwietnia, kolo Galapagos. Poprzez wyspy Pacyfiku (Markizy - Tuamotu - Wyspy Towarzystwa - Cook Islands - Tonga - Fidzi - Vanuatu), dotarlismy we wrzesniu 2010 do Australii (Cairns), potem, przez wyspy i rafy Wielkiej Rafy Barierowej doplynelismy do Darwin. 27.10. wyruszylismy do Indonezji, po ktorej wodach i wyspach zeglowalismy przez poltora miesiaca.
Po raz drugi Rownik przekroczylismy 4go grudnia, na dlugosci 105*12 E, na wysokosci Borneo.
Potem byl Singapur, Malezja i Tajlandia, i poprzez Ocean Indyjski dotarlismy na Malediwy.
Najtrudniejsza, a zwl. najbardziej stresujaca byla zegluga przez rejon, gdzie grasuja somalijscy piraci, czyli z Malediwow 14 dni przez Morze Arabskie do Jemenu, i dalej przez Zat. Adenska do wejscia na Morze Czerwone. Zeglowalismy w konwoju 9ciu jachtow, co tez bylo bardzo trudne i stresujace. Morze Czerwone, to tez nielatwa zegluga: od Sudanu wiatr jest zawsze polnocny, czyli w dziob, duza fala, wiec zegluje sie duzo czekajac w portach lub na kotwicowiskach na rafie az wiatr ucichnie. W sumie, przez Morze Czerwone plynelismy poltora miesiaca.
Po przejsciu przez Kanal Suezki dotarlismy 14.04. do Hajfy (Izrael), potem byl Cypr i wyspy greckie, w tym Rodos, by w koncu wejsc na Adriatyk, by, po odwiedzeniu paru wloskich portow, zeglujac najpierw wzdluz wzdluz wloskiego, a potem chorwackiego wybrzeza dotrzec dzis do wyznaczonego celu: Portoroz, skad mantra ASIA wyruszyla 6 lat temu w wielki swiat.
Oficjalne zakonczenie "odfajkowane", ale nam ciagla za malo, wiec jeszcze wyskoczymy na pare dni do Wenecji, z naszymi przyjaciolmi Andrzejem i Ewa, ktorzy przyjechali zabrac nas do domu. Dom poczeka, a teraz jeszcze Wenecja i mloze pare innych wloskich porcikow.
Wiecej aktualnych info o naszym rejsie na stronach:
rejs-asiapajkowska,
zeglujmyrazem,
sailbook
Ahoj! Asia i Alek
|
|
wloszczyzna
31.05.11
|
31.05., po jednodniowym pobycie w Bari, miescie krolowej Bony, zeglujemy dalej Adriatykiem ku Slowenii, gdzie w Portoroz 3go czerwca ma nastapic oficjalne zakonczenie naszego rejsu i zamkniecie trzeciego wokolziemskiego kolka przez mantre ASIA (a takze mantre ANIA, ktora plynie razem z nami). Wiatr slaby, wiec uprawiamy moto-sailing. W dzien slonce pali, temp. 29*C, woda 20*C, ale w nocy chlodno.
Adriatyk, trzeba przyznac, to najczysciejsze morze po jakim zeglowalismy w naszym rejsie; nic nie plywa w wodzie, zadne plastiki, butelki, zadne klapki - mimo, ze i spory ruch statkow (w tym liczne kutry), i morze waskie, a po obu stronach rozwiniete przemyslowo-turystycznie kraje.
W Bari ladne stare miasto, szereg pieknych kosciolow z okresu normanskiego (czyli XII w.), w nich niecodzienne rzezby (m.in. Ostatnia Wieczerza z Chrystusem siedzacym z boku - a nie w centrum jak u Leonarda), i rzezbione elemnty architektoniczne, przedstawiajace rozne potwory (m.in. lew pozerajacy czlowieka) - jak rzygacze z paryskiej Notre Dame, tylko starsze. No i okazaly zamek Sforzow. Krolowa Bona, w przeciwienstwie do nieslusznie zlej opinii w Polsce, cieszy sie tu duzym uznaniem: byla doskonala wladczynia, a siedzibe Sforzow, podupadajacy zamek z okresu normandzkiego zamienila w okazala renesansowa rezydencje i nawet wystawila tam kaplice ku pamieci swego meza, "Sigismundus, rei di Polonia". Mimo to, w Bari nie wiedza, ani co to wloszczyzna ("verdura italiana? non lo so!"), ani nawet nie znaja kapusty wloskiej...
Ciao! A&A
|
|
Adriatyk
27.05.11
|
27.05., po jednodniowym pobycie opuscilismy Santa Maria di Leuca (na samej piecie wloskiego buta), i weszlismy wlasnie w Ciesnine Otranto: to juz Adriatyk, ostatnie juz morze naszego rejsu! Szkoda... Plyniemy razem z mantra ANIA, ktora dogonila nas w Zakintos pare dni temu.
Adriatyk na powitanie przygotowal mila delegacje: stadko delfinow i 2 zolwie, ale mimo to, szkoda, bo juz zblizamy sie do konca naszego rejsu: wg planow, 3go czerwca w Portoroz nastapi oficjane zakonczenie naszego rejsu prawie dookola swiata, a dla obu mantr bedzie to zamkniecie 3ciego kolka wokolziemskiego w ciagu 6ciu lat! Dwa-i-pol z tych wokolziemskich rejsow mantra ASIA zrobila pod kapitanstwem Asi(w tym jej samotny rejs dookola).
Wlasciwie, to czas zajac sie podsumowaniami: ile mil, ile krajow, ile portow - ale mi sie nie chce, ciagle jeszcze zeglujemy, i cieszymy sie tym rejsem. Plyniemy wzdluz wloskich wybrzezy, bo Chorwacja zdecydowanie za droga (chca ok. 350 Euro za prawo plywania po ich wodach!!!). Pewnie jeszcze gdzies wejdziemy, najblizej Bari, za 120 mil.
Ciao! Asia i Alek
|
|
Zakintos - spotkanie z mantra ANIA
24.05.11
|
24.05., wczoraj wieczorem weszlismy do portu na Zakintos (gdzie podobno sa najlepsze oliwki w Grecji) - a w 3 godziny po nas weszla mantra ANIA ( z Jadzia i Wojtkiem na pokladzie), i stanela obok! W koncu, po ponad roku zeglowania wokol swiata, dogonili nas, po non-stop zegludze z Hajfy. Jutro ruszamy juz razem, z planem, aby oba blizniacze jachty razem zakonczyly swoje trzecie kolko dookola swiata; tak, jak razem wyszly z Portoroz, najpierw w dwuosobowych kobiecych regatach dookola swiata, ze zmianiajaca sie zaloga (Asia prowadzila mantre ASIA od Australii do Brazylii, czyli przez pol swiata), potem Asia samotnie dookola swiata w 198 dni na ASI, a rownolegle ANIA plynela z Marta Szilajtis tez dookola, tylko dluzej, bo blisko rok, no i teraz, trzecie kolko dla obu jachtow zakonczy sie oficjalnie w Portoroz, jak planujemy - w czwartek 2go czerwca. Potem jeszcze przeprowadzenie lodki do Monfalcone, czyli jeszcze dzien-dwa zeglugi, pewnie jeszcze "po drodze" wpadniemy do Wenecji, bo to blisko.
No a potem, juz do domu... az szkoda, ze to juz tak blisko do zakonczenia... Za krotko bylo! (wystartowalismy 10 lutego 2010).
Zatem, kochani wszyscy nasi przyjacie - do rychelgo juz zobaczenia!
Asia & Alek
|
|
Peloponez
21.05.11
|
21.05., plywamy sobie po pieknej i slonecznej Grecji, jemy gyros, od dwoch dni zeglujemy wokol Peloponezu (poz. g. 1200 LT 36 26,7 N; 22 19,8E): wielkie wrazenie, cos jakby Tatry schodzily prosto do morza! - i nic nie wiemy, co sie na swiecie wokol nas dzieje! Dopiero dzis rano, na kotwicowisku w malowniczej zat. Kayio na Peloponezie, od polskiego jachtu EMI dowiedzielismy sie, ze Grecja zbankrutowala! (sy EMI, czyli Jasiek i Emilia, od trzech lat zegluja po greckich wodach; wyruszyli ze Szczecina i Renem i Dunajem dotarli na M. Czarne).
No wiec nie wiemy, co dla nas oznacza bankructwo Grecji, gdzie jestesmy - na wszelki wypadek, idziemy dzis pelna para na wyspe Zakintos (slynnej z najlepszych ponoc w Grecji oliwek), gdzie wezmiemy zapas paliwa, gdyby mialo go w Grecji zabraknac - i dalej kurs na Adriatyk, i moja (Alek) ukochana Italie.
Tymczasem, od EMI dowiedzielismy sie, ze nasz znajomy SY Alexander wyszedl dzis wlasnie z Krety i plynie na Malte. Natomiast mantra ANIA opuscila juz Hajfe i spieszy teraz przez Grecje i Kan. Koryncki na Adriatyk. Musi nas dogonic, bo chcemy, zeby obie mantry, ktore 6 lat temu razem wyruszyly z Monfalcone/Portoroz w swoje kolejne 3 kolka wokolziemskie, razem tez - gdzies ok. 5 czerwca - to ich trzecie kolko zamknely w Portoroz.
Pozdro, A&A
|
|
Atlantyda, Francuzi i Egipt
20.05.11
|
20.05. Nie dla nas Atlantyda! Nie ma idealnego spoleczenstwa! Nie weszlismy na wyspe/krater Santorini (wybuch tego wulkanu w starozytnosci dal asumpt do legendy o zniszczeniu przez fale morskie idealnego spoleczenstwa Atlantydy): nie weszlismy, bo akurat na Santorini, i tylko tu, szalala straszliwa burza, z piorunami i ulewa ograniczajaca widocznosc do zera - podczas gdy wszedzie wokol bylo slicznie i slonecznie!
Oplywamy teraz Peloponez, najbardziej - oprocz Gibraltaru - na poludnie wysuniety skrawek ladu Europy (g.1200 LT = 0900 UT, nasza poz. 36*23,7 N; 23*12,5 E.) Nad nami potezne, wysokie i bardzo strome gory, nad woda liczne pieczary, na zboczach monastyry. Duzy ruch statkow.
Wiatr slaby, w dzien upal, a w nocy ubieramy wszystko, co mamy, i spimy w cieplych gaciach.
Czytam pouczajacza ksiazke o Francji, piora zamieszkalego tam od cwierc wieku Ludwika Stommy. Stomma, ktory mowi ze zna i lubi Francuzow prezentuje ich charakterystyke jako ludzi blyskotliwych, czarujacych, inteligentnych, choc proznych, rozgadanych - co ma byc dowodem ich umilowania wolnosci. Tymczasem wg opinii wiekszosci spotykanych na oceanach anglojezycznych zeglarzy, Francuzi sa nieprzyjemni, aroganccy, nieuprzejmi, megalomani, odludki. Ta powszechna, choc pewnie powierzchowna opinia moze wynikac z tego, ze Francuzi nie znaja j.ang. (ale nie chca go znac), stad nie mogac sie popisac swoja blyskotliwoscia, pozostaja zamknieci w sobie i aroganccy.
Teraz zastanawiam sie, gdy pisze nasze opinie o spotykanych na naszej trasie narodach, czy te moje opinie maja jakis sens. Pisze m.in. o Grekach ze sa nieprzyjazni i nieciekawi, o Egipcjanach wrecz bardzo zle: a moze to nieprawda? Egipcjanin z usmiechem oszuka cie w biznesie do cna -ale za to nie kradnie. Indonezyjczycy czy Polinezyjczycy z miejsca robia bardzo pozytywne wrazenie, sa mili, przyjacielscy, zyczliwi i pomocni, choc wiadomo, ze Polinezyjczycy to ludozercy i bardzo okrutni niegdys wojownicy.
To sa na pewno bardzo powierzchowne obserwacje, ale to jest to, co od razu rzuca sie w oczy przybyszom, i pozostaje w pamieci - zgodnie z zasada "jak cie widza, tak cie pisza". Wiec jednak, nawet jesli to powierzchowne, zgodnie uwazamy ze do Egiptu nigdy wiecej, a do Francji juz myslimy o wyjezdzie (mimo ze Egipcjanin nie kradnie, a Francuzi dokonali jednego z najwiekszych rabunkow w historii, podczas najazdu Napoleona na Egipt lupiac co sie dalo ze starozytnosci, i do dzis tego nie oddali - mozna to podziwiac w Luwrze (oczywiscie, z podpisami tylko po francusku...)
Adieu! A&A
|
|
Grecja
18.05.11
|
18.05. Grecja jest piekna, zegluga tutaj bardzo nam sie podoba! Plyniemy wlsnie na Atlantyde, czyli czesciowo zatopiona wybuchem wulkanu w czasach starozytnych wysepke Santorini.
Dwa dni stalismy na wysepce Symi, w zat. Piedi, godzina piechotka do slicznego miatseczka Symi, tylko w Piedi spokojniej. Pisalismy, ze Lindos na Rodos to najpieknuiejsze miejsce w Grecji - ale moze Symi jest jeszcze piekniejsze? W Symi mozna wejsc do centrum polozonego na zboczu sredniowiecznego miasteczka, stanac rufa do nabrzeza pelnego tawern, a powyzej na zboczu miasteczko z kolorowymi domkami, starymi kosciolami i starozytnym zamkiem na szczycie. Pelno tu jachtow czarterowych, i wcale sie im nie dziwimy, wrecz polecamy zegluge tutaj na czarterach. Najlepiej chyba wziac czarter z Rodos, i plywac po tych wysepkach Dodekanezu i wybrzezu odleglej o pare mil Turcji. Tylko teraz malo tu wiatru, a paliwo bardzo drogie: Euro 1,53/litr; latem za to wieje silne meltemi. Jedyny problem z Grecja, to ten, ze mieszkaja tu Grecy: ludzie tu niezbyt pracowici, niezbyt uczciwi, niewiarygodni, za to aroganccy i nieuprzejmi. W Piedi stalismy przy niewykonczonym nabrzezu budowanej od wielu lat mariny, zacumowani do ...betonairki, ktora nie ruszyla sie podobno z miejsca od 3ech lat! Zupelnie co innego Turcy: znacznie bardziej pracowici, wiarygodni, lepiej zorganizowani, bardzo pomocni, uprzejmi i mili w obejsciu.
Ale Grecja jest piekna: smialo zaliczamy te wyspy greckie do najpiekniejszych miejsc, jakie widzielismy w naszym rejsie dookola - ale jak sie tak zastanowimy, to rownie piekne miejsce mamy u siebie: to nasz domek, nawiedzany przez losie, dziki i bociany, na skraju Puszczy Kampinoskiej, przy ul. Asi i Alka.
Sea U tamze, marynarze! Asia i Alek
|
|
czartery czartery
16.05.11
|
16.05., Grecja - i czartery, czartery... Zupelnie inny swiat, niz dotychczas, inne zeglarstwo!
Plywamy po Grecji, po pieknych wysepkach i zatoczkach - jak tysiace innych czarterowych jachtow, Bavarii i Benneteaux, ktore spotykamy wszedzie. Zupelnie inni zeglarze: obijacze w drodze na burcie i za rufa, o prawie drogi zapomnij. Przyplywaja do nas pontonem, zeby zapytac, jak kotwiczyc - bo, mowia: "widac, ze jestescie doswiadczeni"... Glownie Niemcy i Rosjanie. Setki jachtow. Wszyscy plywaja tak jak my teraz: od wyspy do wyspy, od zatoczki do zatoczki, wszyscy, jak my, podziwiaja uroki zeglugi po greckich wodach - i slusznie, bo tu naprawde pieknie jest! Pare dni spedzilismy na kotwicy w Lindos na Rodos, slusznie uwazanej za najpiekniejsze miejsce w Grecji: gleboka, ale malutka zatoczka, plaza, wyzej na zboczu biale miasteczko z domkami z czasow ottomanskich, a na szczycie nad nami goruje Akropol, z V w. BC. Potem, w Rodos, jak zawsze niemilosiernie zatloczona marina, gdzie placza sie lancuchy kotwiczne i brak jakichkolwiek serwisow (ale za to tanio, 3,82 Euro/doba!) Za to paliwo - potwornie drogie: Eu 1,53/litr. Otoczone murami sredniowieczne miasto z czasow Krzyzowcow bardzo ciekawe, ale nieprawdopodobnie nabite turystami - teraz, praktycznie jeszcze przed sezonem. Ale warto!
A piwo w Grecji, tak samo byle jakie jak w calej Europie: grecki Carlsberg ani sie umywa do koszernego Carslsberga w Izraelu, czy do Asmara Beer w Erytrei. No coz, egzotyka sie skonczyla, zaczela sie skomercjalizowana Europa...
Teraz, plyniemy na kolejna ponoc przesliczna wysepke, Symi, a dalej w planie Santorini: potworny wybuch wulkanu na tej wyspie, w czasach przed-homeryckich, i spowodowana wybuchem tsunami, ktora zalala liczne wyspy M. Egejskiego, daly asumpt do slynnej legendy o zatopionej Atlantydzie.
Tymczasem goniaca nas mantra ANIA zbliza sie, jest juz w Izraelu (pewnie pija tam koszernego Carslsberga, zazdroszcze...)
Adio! Asia&Alek
|
|
Rodos, nie Kreta
10.05.11
|
08.05., po trzech dniach postoju w Pafos, na Cyprze, dzis rano wyruszylismy w droge na Krete, dokad mamy ok. 4 dni zeglugi.
10.05., stoimy na kotwicy w przepieknej zatoczce Lindos, na greckiej wyspie Rodos. Rodos, nie Kreta! - czyli co, zabladzilismy??? No, niby Kolumb tez zabladzil, przeciez zamiast do Indii doplynal do Ameryki... Zartuje,oczywiscie: nasze prognozy mowily o silnym wietrze w dziob na Krete, wiec poszlismy na Rodos, zeby to przeczekac: tymczasem, zatoczka Lindos, ktorej dotad nie znalismy, mimo ze w Grecji juz sporo plywalismy, to jedno z najpiekniejszych miejsc, jakie spotkalismy w naszym rejsie! Zolta plaza, wyzej, na stromym zboczu typowe greckie biale miasteczko, dalej gaje oliwne, a na szczycie gory - sredniowieczny warowny zamek, z czasow Krzyzowcow, w doskonalym stanie!
Oczywiscie, okolica bardzo turystyczna, ale teraz, na poczatku sezonu, nikogo nie ma: na kotwicowisku tylko jeden amerykanski jacht, katamaran Lagoon 380 z szostka zupelnie golych gejow na pokladzie: trzeba przyznac, ze wygladaja tu super stylowo, jak klasyczni greccy bogowie z posagow, zupelnie nie przypominajac klasycznych Amerykanow: brzuchatych i opaslych.
Zatoka Lindos na Rodos - jedno z najpiekniejszych miejsc, jakie spotkalismy - kurcze, to trzeba bylo przeplynac az 20 tys. mil, zeby to zobaczyc! - a przeciez to tylko 3 tys. km od nas! - a najpiekniejsze miejsce na swiecie, to jest przeciez nasz dom, na skraju Puszczy Kampinoskiej, z codziennymi wizytami losi i saren!
Wracamy!!! A&A
|
|
Znowu w UE
08.05.11
|
08.05., po trzech dniach postoju w Pafos, na Cyprze, dzis rano wyruszylismy w droge na Krete, dokad mamy ok. 4 dni zeglugi.
Znowu w UE! - po wejsciu do Pafos myslelismy, ze jak juz jestesmy w Unii, w Europie, to skoncza sie uciazliwe, idiotyczne i kosztowne odprawy graniczne - ale gdzie tam, nie na Cyprze, mimo ze jestesmy w tym samym Schengen! Tutejsi urzednicy musza uzasadnic swoja racje instnienia, wiec trzeba przejsc i portowa odprawe, i celnikow, i nawet doktora - jak nigdzie w UE, ale przynajmniej nie biora za to kasy.Ale obyczaje tu bardziej muzulmanskie, niz europejskie: urzednicy - co wyraznie widac - nie rozmawiaja z kapitanem, czyli Asia (bo to baba), tylko z zalogantem, bo to facet...
Najgorsze odprawy, uciazliwe, oszukancze i kosztowne to Egipt, najdrozej (330AUD), to Australia, drogie i niewykonalne to Indonezja, gdzie, mimo posiadanego drogiego pozwolenia na zeglowanie i drogich wiz, przez poltora miesiaca zeglowalismy nielegalnie(!!! - ale nikt tego nie zauwazyl...). W Europie nie spodziewalismy sie juz zadnych odpraw, ale Cypr widocznie ma za daleko od Europy...
Pafos, to najsympatyczniejsze i najciekawsze miasto i port na Cyprze. Oczywiscie, bardzo turystyczne, ale w czasach starozytnej Grecji to bylo najwazniejsze miasto na greckim Cyprze, i to wlasnie w Pafos sa liczne, bardzo ciekawe pozostalosci starozytnego greckiego polis, z przepieknymi mozaikami podlogowymi z IV w pne. Cypr, to pierwsza chrzescijanska prowincja w rzymskim Imperium: to w Pafos w I w. ne dzialal apostol Pawel, i nawrocil na nowa wiare rzymskiego gubernatora wyspy. (Nb., Pawel (Szawel) z Tarsu wcale nie byl Apolstolem, nigdy w zyciu nie widzial Jezusa, a dzialal juz po jego ukrzyzowaniu. Byl rzymskim urzednikiem - poborca podatkowym, czyli wspolpracowal z okupantem - dzis w Polscce znalazlby sie pewnie na jakiejs liscie Wildsteina... To on jednak wlasnie, a nie Piotr (co widac z Listow sw. Pawla), jest tworca potegi kosciola chrzescijanskiego - gdyby nie Pawel i jego decyzja, by do gmin chrzescijanskich przyjmowac nie tylko Zydow (jak chcial Piotr), ale takze pogan (czyli Rzymian), to chrzesccijanstwo pozostaloby, tak jak bylo za czasow Jezusa, tylko jedna z sekt w judaizmie. A dla zeglarzy szczegolnie ciekawy jest opis zeglugi Pawla z Cezarei do Rzymu (Dzieje Apostolskie 27; dotarl jednak tylko na Malte, gdzie okret sie rozbil w czasie burzy), na statku zaglowo-wioslowym, jaki widzielismy w Muzeum Morskim w Hajfie. Ciekawostka jest, ze kotwice (kamien z otworem na line, tez taka widzielismy w Hajfie), rzucano wowczas z rufy, a schodzono z niej ..po prostu przecinajac line!)
Dzis dominuje na Cyprze jezyk rosyjski, ale sa tu tez liczni Polacy, a ceny, jak na Europe, wcale nie tak szokujace, bo tu podobno jest kryzys (obawiamy sie, ze szok cenowy to przezyjemy dopiero w Polsce...)
No i jest tu zimno, zwl. po zachodzie slonca!
Pozdrawlaju was! Asia&Alek
|
|
Znowu plyniemy
03.05.11
|
3 maja, po dwoch tygodniach w Izraelu, ruszylismy znow w droge: na Cypr, do Paphos, dokad z Hajfy mamy ok. 180 mil. Wiatr - slaby bajdewind, wspomagamy sie wiec silnikiem, morze lazurowe, ale chlodne: tylko 15*C.
Poz. o g. 1400 UTC: 33 01,0 N; 34 49,9 E.
Izrael, to nieslychanie ciekawy kraj. Wlasciwie kazde tam miejsce jest opisane gdzies w Bibli. Wczoraj caly dzien spedzilismy nad Jez. Galilejskim. Bylismy w miejscach znanych z Nowego Testamentu, gdzie chodzil Jezus z uczniami - teraz stoja tam liczne koscioly, budowane przez stulecia: bylismy w kosciele postawionym w miejscu gdzie Jezus mial nakarmic tysiace ludzi dwoma bochenkami chleba i 5 rybami: kosciol nowy, ale stylowy, za to przepiekna mozaika pochodzi z IV - V w. n.e., wlasnie z wyobrazeniem owych ryb i chlebow. Bylismy w kosciele kazania na gorze, i w kosciele ktory, wg tradycji, stoi na miejscu domu tesciowej Piotra (swoja droga, czy ktos z bardziej poboznych czytelnikow wie, jak miala na imie zona najwazniejszego z Apostolow i pierwszego Papieza? albo jego tesciowa, wspomniana w N.Testamencie?). Bylismy w starozytnych synagogach i na czczonych przez ortodoksyjnych Zydow grobach swietych rabinow z II w n.e. - wzruszenia i ekstazy religijne widzielismy tam rownie silne jak te w ewangelicznych kosciolach.
A teraz plyniemy na wyspe takze znana z boskiej obecnosci - to na Cyprze narodzila sie jedna z najwazniejszych i najciekawszych bogin starozytnosci. Miejsce - zatoczka, gdzie - wg tradycji - wylonila sie z morskiej piany, takze jest pielegnowane przez mieszkancow wyspy i pokazywane odwiedzajacym Cypr. Kto to byl?
Buzki, Asia i Alek
|
|
|
Kuchnia - przepisy na potrawy, desery i napoje z rejsu Asi i Alka "Prawie dookoła świata"
|
|
Strony archiwalne - z rejsu Asi i Alka "Prawie dookoła świata"
|
|
Strony archiwalne - z rejsu Asi "SAMA NA MORZU"
Odnośniki do listów od Asi oraz relacji przekazanych przez Alka Nebelskiego
|
|
|
|
Projekt i realizacja: Krystyna Kupiszak |
|